Ministerstwo Obrony Narodowej przygotowuje projekt powołania Gwardii Krajowej, której oddziały miałyby powstać najpierw w każdym powiecie, a potem w gminach. Samorządowcy obawiają się, że część kosztów powołania takiej organizacji spadałaby na Jednostki Samorządu Terytorialnego, a na to zgody nie ma.
– Pierwsze pytanie, kto to będzie finansował? – mówi radny miasta Sandomierz Robert Kurosz spytany o pomysł MON.
– Pomysł jest bardzo dobry i osobiście w to wejdę, jednak aby cokolwiek zrobić to trzeba pieniędzy.
MON ma koncepcję Koncepcja Gwardii Krajowej (GK) powstała w Ministerstwie Obrony. Członkowie formacji paramilitarnej mieliby m.in. pomagać w likwidacji klęsk żywiołowych oraz posiadać umiejętność obsługi broni. Narodowa gwardia miałaby liczyć nawet 300 tys. osób. Dla porównania Polska ma obecnie kilkanascie tysięcy żołnierzy zawodowych. Nowa formacja ma składać się z ochotników - m.in. rezerwistów, członków organizacji paramilitarnych, strażaków, celników czy członków związków strzeleckich. Gwardziści mieliby być uzbrojeni w broń lekką np. karabiny i granatniki przeciwpancerne.
Do Gwardii Krajowej wstąpić będzie mógł każdy.

Odziały GK miałyby powstać w ciągu najbliższych trzech lat w większych miastach i powiatach, docelowo także w gminach. Koncepcja Gwardii Krajowej sprawdziła się w innych krajach. Nasza polska ma być wzorowana na szwedzkiej formacji Hemvarnet. Szwecja nie jest jedynym krajem posiadającym tego typu brygadę. Podobne ochotnicze formacje mają również Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, czy Estonia.
W Polsce mamy wiele młodych jak i dorosłych osób zainteresowanych i zafascynowanych tematem obrony terytorium Rzeczpospolitej, należy stworzyć im odpowiednie warunki aby swoje pasje i zapał wykorzystywali w odpowiednio skoordynowany sposób.
Czy takie pomysły przedwyborcze mają jakikolwiek sens ?